niedziela, 15 lutego 2015

Rozdział 8

-Powiesz mi w końcu co się stało?-Zapytała. Spojrzałam na jej twarz. Postanowiłam nie owijać w bawełne.
-Przespałam się z Louis'em.


-Czekaj co?-Krzyknęła Jade.
-Dobrze słyszałaś.-Warknęłam zła. Niech nie karze mi tego powtarzać. Może i mi się podobało i Louis jest przystojny i wogóle, ale wstydzę się tego i jest mi głupio. 
-Dobra, przepraszam.-Podniosła w obronie ręcę.-Po prostu nie mogę w to uwierzyć. Co na to Niall?
-Nic, nie powiedzieliśmy mu i raczej nie powiemy. Mam nadzieję, że od ciebie też się nie dowie.-Wskazałam na nią palcem, mrużąc oczy. 
-Oczywiście, że nie.-Pokręciła głową.-Za kogo mnie masz?
-Za starszą siostre, która przez całe moje życie razem ze swoją przyjaciółeczką mi dokuczała.-Powiedziałam to co od dawna leżało mi na sercu. Ostatnio z Jade zbliżyłyśmy się do siebie. Kiedyś prowadziłyśmy ciągłą wojnę. Teraz żyjemy jak dwie najlepsze przyjaciółki. Dobrze jest mieć taką siostre. Nie chce jej już stracić. Spuściła głowę i zaczęła sie bawić palcami.
-Przepraszam.-Wyszeptała. Usłyszałam jak głos jej się łamie.
-Hej Jade, nie płacz. Teraz jest ok. Tylko po prostu niech tak zostanie. Dobrze?-Pogłaskałam ją po plecach. Skinęła głową w zgodzie. Nie zastanawiając się dłużej przytuliłam ją. Od razu to odwzajemniła. Takie powinny być siostry. Wogóle, takie powinno być rodzeństwo. Nie powinno się kłócić, tylko być przy sobie. Zawsze. Bo gdy chłopak cię rzuci albo pokłócisz się z mamą czy tatą, a twoja przyjaciółka wyjedzie. To do kogo pójdziesz? Do rodzeństwa. Kiedyś zazdrościłam tym co go nie mieli, ale teraz. Jade jest bardzo pomocna i na prawdę przydaję sie w takich trudnych sytuacjach jak ta w której jestem teraz.
-Co teraz zrobisz?-Zapytała mnie po kilku minutach ciszy. 
-Ja-nie wiem. Chyba po prostu zapomnimy o tym i będziemy starali się zatrzymać to w tajemnicy.-Lekko się uśmiechnęłam. Siostra skinęła głową i już o nic nie pytała. 
Postanowiłam wziąć prysznic i przebrać się, ponieważ w sukience nie jest raczej wygodnie kiedy chodzisz w niej cały dzień. Założyłam czarne dresy i zwykły biały t-shirt. Zeszłam na dół do salonu. Na kanapie siedziała babcia razem z mamą. Usiadłam obok nich nic nie mówiąc. Mam nadzieję, że nie wiedzą, że wróciłam dopiero nad razem. Chyba nie, bo kiedy siedziałam z nimi już jakieś półgodziny, one nadal nic nie mówiły. Oglądałyśmy jakieś talk-show, w którym co chwile zmieniali się goście. Teraz był Johny Deep. Nie rozmawiali o niczym konkretnym. Prezenter pytał się czy będzie występował teraz w jakims filmie. On coś tam odpowiedział, ale nie słuchałam go. Poczułam wibrację w kieszeni dresów. Odczytałam sms-a.

Od:Niall
Spotkamy się? x

Do:Niall
Może jutro, źle się dziś czuje :)
Schowałam telefon do kieszeni, ale znowu ktoś do mnie napisał. Z westchnięciem wyciągnęłam telefon.

Od:Niall 
:(

17:15, dom babci Sarah i Jade

Moja siostra od godziny rozmawiała z Broke, a ja nie miałam co robić. Londyn, jak to Londyn. Z pogodą może być różnie, więc na dwór nie mam co wychodzić. Może przejdę się na jakieś zakupy? Tak, to dobry pomysł. Ubrałam sie w czarne rurki i szarą tunikę z liczbą 18, którą włożyłam do spodni. Oznajmiłam mamie, że wychodze pokręcić sie po mieście, a ona dała mi 50 funtów. O to mi chodziło.
Od wyjścia z domu minęło około 30 minut, a ja siedzę w kawiarni pijąc karmelowe latte. Dziś w galeri jest mnóstwo osób. Kolejki ciągną się i można w nich stać nawet godzinę. To nie był chyba dobry pomysł żeby tu przyjść, ale skoro już jestem to mogę chociaż poszukać czegoś ładnego. Położyłam pieniądze na stoliku i wyszłam z kawiarni. Kierowałam się do jednego ze sklepów, w którym było mniej ludzi. Kiedy do niego weszłam skierowałam sie do działu dla kobiet. Szukałam na wieszakach rzeczy w moim stylu, ale nie mogłam nic takiego znaleźć. Rozglądąłam się do okoła za czymś co wpadnie mi w oko. Nagle zauważyłam śliczne szpilki po drugiej stronie sklepu. Jak najszybciej do nich podeszłam i chwyciłam pierwszego. Obejrzałam dokładnie i stwierdziłam, że są idealne. Kiedy sięgałam do drugiego, ktoś nagle sprzątną mi go z przed nosa. Podniosłam głowe, napotkując spojrzenie jakiejś blondyny. Miała ostry makijaż. Trzymała jedną szpilkę, a ja drugą. Zmrużyłam na nią oczy. Nie zostawię tak tego, pierwsza je zauważyłam. 
-Czy mogłabyś mi oddać drugą szpilkę?-Zapytałam grzecznie. 
-Pff, chyba kpisz. Pierwsza je zauważyłam. Ty mi oddaj.-Spojrzałam na nią zdziwiona. Ale zdzira. Pierwsza do nich podeszłam, a ona zjawiła się znikąd.
-Żartujesz sobie? Oddawaj!-Krzyknęłam i zaczęłam jej go wyrywać. Muszę przyznać miała siłe, ale ja nie poddaje się łatwo. Nagle poczułam jak coś wbija się w moja stope. Puściłam buta upadając na ziemie. Spojrzałam szeroko otwartymi oczami na twarz tej idiotki. Nadepnęła mnie. Zrobiła to specjalnie. O nie nie nie. Nie będę tego tolerować.
-Ze mną się nie zaczyna.-Podniosła dumnie głowę i kiedy odwracała się z moimi butkami z rękach, ja pociągnęłam ja za nogę. Upadła obok mnie. Widać było, że nie spodziewała sie tego. 
-To ze mną się nie zaczyna.-Usiadłam obok niej wyrywając jej buty z rąk. Upuściła jedną szpilke, tylko po to żeby zacząć szarpać mnie za włosy. Jaka suka. Nie byłam jej winna. Kopnęłam ją obok żeber, a ona zajęczała z bólu. Dobrze niech się męczy. Mnie też bolało to szarpnięcie. Obok nas zebrała sie dośc spora grupka gapiów, ale nie przejełam się tym za bardzo. Kopałyśmy sie  i wyzywałyśmy. Gdzieś z daleko słyszałam krzyki ochrony, ale na to też nie zwróciłam uwagi. Poczułam jak ktoś łapie mnie za biodra i odciąga od tej debilki. Ją też ktoś podniósł. Wymachiwałam nogami i krzyczałam żeby ten ktoś mnie odstawił, bo jemu też przyłoże, ale nie słuchał mnie. Moje nogi stały na prostym gruncie i kiedy znowu chciałam ruszyć z pięściami na ta wariatkę, ktoś znowu mnie do siebie przyciągnął. 
-Panienko, proszę się uspokoić, to wtedy pani nie ukaramy.-Usłyszałam głos nad sobą. Odwróciłam się i zobaczyłam przystojnego ochroniarza. Wyglądał na około 25 lat. 
-Przepraszam, ale ta idiotka zabrała mi buty, które ja pierwsza zauważyłam.-Koleś się uśmiechnął i pomachał głową na boki. Jaki bezczelny. Śmieje się z mojego nieszczęścia i pechu. 
-Dobrze w takim razie zaraz to załatwimy.
Siedziałam na krzesełku w pomieszczeniu dla ochroniarzy. Nie wiem, która była godzina, ale wiem, że wyglądam okropnie i te śliczne szpilki należą się mnie. Obok mnie na krześle siedziała Holly. Tak miała na imię ta blondyna, która uważała, że buty należą się jej. Była jakaś pomylona, ale skądś ja kojarzyłam. Nieważne. Ochroniarze postanowili, że przejrzą nagrania ze sklepu i zobaczymy kto pierwszy podszedł do tych butów. Jestem pewna, że byłam to ja. Powiedzieli również, że ta która je pierwsza zobaczyła będzie wolna, a ta która okłamuję dostanie kare, za wcięcie bójki. Bardzo dobrze, zasłużyła sobie na to ta cała Holly. Nagle do pokoju wszedł jeden z pracowników galeri razem z..Laurą. Co robi tu mama Niall'a? Chyba nie jest spokrewniona z tą laską co nie? A co jeśli to jej rodzina i ta Holly to jakaś kuzynka Niall'a? Boże, zabij mnie. Kobieta podeszła do nas i kiedy zobaczyła, że ja też tu jestem zamurowało ją. Pewnie nie mogła uwierzyć, że to ja jestem dziewczyną która pobiła się z jej rodziną czy kim tam oni są. Trochę było mi głupio, ale to nie ja zaczęłam. Laura stanęła obok fotelu na którym siedziałam ja i patrzyła się na nas.
-Sarah, kochanie, to ty się biłaś z Holly?-Zapytała.
-Tak, ale co ty tu robisz Lauro, znasz ją?-Wzkazałam palcem na dziewczynę. Mama Niall'a skinęła głową.
-To jest, uh.-Chciała coś powiedzieć, ale nie mogło jej to wyjść z ust. Holly postanowiła jej w tym pomóc.
-Jej syn to mój chłopak. Poznałam od razu, że jesteś Sarah, niby najlepsza przyajciółka Niall'a, o której nigdy mi nie wspominał, ale nie chciałam ci mówić. Wolałam żebyś sama się domyśliła.-Spojrzała na mnie mrużąc oczy. Dziewczyna? No tak. Przecież on ma dziewczyne. Kompletnie o tym zapomniałam. Kiedy chciałam cos powiedzieć, do pokoju wszedł ochroniarz, który odciągnął mnie od Holly. Stanął obok biurka i spojrzał na mnie.
-Panienko, jesteś wolna i te buty. Uh, dostajesz je za darmo. Są na koszt sklepu.-Spojrzałam z triumfem w oczach na dziewczyne i wstałam zadowolona. Dave, bo tak miał na imię ochroniarz, trzymał w rękach torbe, w których były moje buciki. Wzięłam ją od niego i uśmiechnęłam się. Pożegnałam się z Laurą i wyszłam z pomieszczenia. 


-Boże, niezła jesteś.-Jade, śmiała się ze mnie opatrując moją krwawiącą wargę. Moja twarz była podrapana w niektórych miejscach, przez paznokcie Holly, a warga przecięta. Syknęłam kiedy siostra mocniej przycisnęła wacik z wodą utlenioną do moich ust.-Przepraszam.-Powiedziała, patrząc mi w oczy.-Ale patrz, buty zdobyłaś.-Zaśmiałyśmy się obydwie. Nie powiedziałam jej jeszcze, że dziewczyną która się ze mną biła była Holly, ale powiem jej.-Dobrze, że babcia i rodzice cię nie widzieli, bo by zawału dostali, a babcia jako pierwsza.
-Taa, Jade muszę ci coś powiedzieć.-Odłożyła wacik na szafke, odsunęła się lekko ode mnie i zaczęła mnie słuchać.-Ta dziewczyna, to było Holly.-Na początku nie rozumiała o co mi chodzi, ale później jej oczy szeroko się otworzyły. Już wiedziała.
-Holly jak zdzira Holly? Holly jak udawana dziewczyna Niall'a?-Skinęłam głową.
-To nie wszystko.-Widziałam jak w oczach Jade tworzy się zainteresowanie i skupienie.-Przyjechała po nią mama Niall'a, Laura.-Moja siostra ze zdziwienia tylko opadła na łóżko. Położyłam się obok niej. Miliczałyśmy przez pewien czas. Nie wiem ile czasu minęło i szczerze miałam to gdzieś. 
-Twoje życie wygląda jak film albo cholerne fanfiction.-Obróciłam głowe w strone siostry i słuchałam jej dalej.-No bo patrz. Poznajesz sławnego piosenkarza, jest cudownie, ale później ktoś was przyłapuje i wszystko się kończy. Następnie zaczynacie się przyjaźnić, ale jednak jest między wami pewne napięcie. Idziesz na impreze z jego najlepszym przyjacielem i lądujesz z nim w łóżku. Następnego dnia idziesz na zakupy gdzie spotykasz jego dziewczyne i bijesz się z nią, a później na to wszystko jeszcze przychodzi jego matka. No czy nie mam racji?-Zapytała.
-Masz, ale jest pewna różnica między moim życiem, a filmem.
-Jaka?-Jade spojrzała na mnie. Wzruszyłam ramionami i z powrotem spojrzałam na sufit.
-Nie wiem, ale to nie możliwe, żeby ta historia skończyła się szczęśliwie. 

22:00, Pokój Sarah i Jade

Moja siostra brała kąpiel, a ja siedziałam na łóżku ubrana w piżame. Przede mną leżała torba z moimi wygranymi butkami. Chciałam je obejrzeć i poczuć się dumna z siebie samej. Otworzyłam pudełko. Leżały tam. Moje śliczne lakierowane szpileczki. Od dziś są to moje ulubione buty. Wyjęłam je i założyłam. Byłam zdziwiona no bo ich wcześniej nie przymierzałam, a pasowały idealnie. Kiedy chciałam już je schować, zauważyłam na dnie pudełka karteczkę złożoną na pół. Co to jest do cholery? Nie zastanawiając się długo wyciągnełam ją i otworzyłam. Pochyłym pismem było napisane krótkie coś.

Okłamałem cię, wcale nie sklep za nie zapłacił tylko ja. To mój numer 674635008 mam nadzieję, że zadzwonisz i się spotkamy.
Ochroniarz Dave. 


JEŚLI PRZECZYTAŁEŚ TO SKOMENTUJ :) To dla mnie bardzo ważne. 
Daję 8 wcześniej, ponieważ stwierdziłam, że w następny tydzień wyjeżdżam i nie będę miała czasu pisać i dodawać rozdziałów. W tym tygodniu też się coś pojawi, ale nie potrafię powiedzieć konkretnie kiedy. Dave niedługo będzie w bohaterach, więc będzie można zobaczyć jak wygląda. Dziś taki rozdział bez Niall'a i jest on tylko taki przejściowy, ale w następnym może się pojawi, a może nie. Zobaczę jeszcze. Buziaki :* 





sobota, 14 lutego 2015

Rozdział 7

Jest połowa lipca. Od kilku dni ja, Niall, Jade i Louis spotykaliśmy się i zachowywaliśmy jak najlepsi przyjaciele. Między mną, a Niall'em nic nie zaszło. Jak na razie. Lepiej niech tak zostanie. Jestem szczęśliwa i chcę być do końca wakacji. Nikt oprócz mamy Niall'a i mojej nie wie, że się spotykamy. Nie powiedziałyśmy z siostrą i mamą tacie, ani babci, bo nie chcemy ich wciągać w to wszystko. Zresztą tata zabronił spotykać mi się z Niall'em, a babci nie pozwoliłabym kłamać. 
Dzisiaj jestem umówiona tylko z Louis'em i Jade. Niall ma jakieś sprawy Niall'owe do załatwienia. Czyli jakiś wywiad czy inne gówno. W trójke mamy wyjść wieczorem do klubu, a że jest już 18 postanowiłam zacząć się szykować. Wykąpałam się i ogoliłam.  Postanowiłam zafarbować końcówki swoich włosów na niebiesko. Po skończeniu wszystkiego zauważyłam, że jest już 19:30 i właśnie o tej godzinie miał przyjechać po mnie i po moją siostre Louis. Jak najszybciej wyciągnęłam sukienkę, którą ostatnio kupiłam, bielizne i szpilki. Położyłam je na łóżku i kiedy chciałam ściągnąć ręcznik usłyszałam stukanie o szybe. Odwróciłam się i spojrzałam na balkon na którym stał Louis. Przewróciłam oczami i podeszłam mu otworzyć. Czy oni nie znają czegoś takiego jak drzwi? Chłopak wszedł do środka, rozejrzał się po pomieszczeniu i usiadł na łóżku. Dobrze, że Jade jest w łazience i dobrze, że wzięła ze sobą ubrania ubierze się tam i będzie po sprawie. Tylko, że gdzie ja się przebiorę?
Super.
Louis patrzył się na mnie, a ja nie czułam sie zbyt komfortowo. Spojrzałam na jego strój. Miał na sobie czarne rurki, czarny t-shirt i czarne vansy. Włosy miał postawione do góry tak jak zawsze. Uśmiechał się, a mi naprawdę nie było z tym dobrze.
-Umm..cześć.-Odezwałam się. On tylko skinął głową wciąż się we mnie wpatrując.-Czy mógłbyś się uhh obrócić?
-Po co?-Zapytał. Chciałam się ukryć w tym momencie. Czy on musi się tak patrzeć? To mnie tylko bardziej rozprasza. Odwarzyłam sie spojrzeć na jego twarz. Jego oczy były jakby przylepione do moich nóg albo dekoldu. Spojrzał w moje oczy, którymi błagałam żeby się nie wygłupiał.-Ah tak, przepraszam.-Wstał z łóżka i odwrócił się do mnie tyłem. Wzięłam z łóżka rzeczy i zaczęłam się przebierać. Kiedy miałam już na sobie wszystko powiedziałam mu, że może się odwrócić. Usłyszałam, że drzwi od pokoju się otwierają, a przez nie weszła nie ubrana i nie uszykowana Jade. Spojrzałam na nią, a ona na mnie.
-Przepraszam, ale nie za dobrze się czuję. Zostanę w domu, ale wy jedźcie.-Patrzyła na mnie błagalnym wzrokiem. Pewnie była pewna, że powiem, że z nią zostanę i tak chciałam zrobić, ale widząc, że ona naprawdę chce żebym pojechała skinęłam tylko głową. 
-W takim razie możemy iść. Tylko wyjdziemy drzwiami jak normalnie ludzie.-Wyszliśmy z pokoju. Usłyszałam jeszcze jak Jade życze nam dobrej zabawy. Rozejrzałam sie po korytarzu i kiedy nikogo nie zauważyłam pociągnęłam Louis'a ze rękę i szybko schodami skierowaliśmy się do wyjścia. 

21:00 w klubie

Byłam już po kilku drinkach i kilku tańcach z nieznajomymi. Lekko pijana dopiłam swojego chyba 6 drinka  i wyszłam z powrotem na parkiet. Kiedy tylko weszliśmy do środka budynku, ja i Louis poszliśmy w zupełnie innych kierunkach. Później raz spotkałam go przy barze, ale on znowu zniknął na środku klubu. Kiedy znalazłam sobie odpowiednie miejsce zaczęłam tańczyć. Ten klub był jednym z najlepszych w Londynie, więc było tu sporo ludzi, ale nie przeszkadzało mi to. Poczułam dwie dłonie na swoich biodrach i uśmiechnęłam się. Tańczyłam z chłopakiem kilka piosenek i kiedy zaczynała się kolejna poczułam jak jego usta całują moją szyję. Zamruczałam pod nosem z przyjemności jaką dawał mi nieznajomy. Chłopak pochylił się nad moim uchem.
-Widziałem cię z lustrze Sarah i nawet nie wiesz jak bardzo powstrzymywałem się, żeby nie wziąć cię w tamtym pokoju.-Lekko mną wstrząsnęło, kiedy dotarło do mnie, że to Louis. Byłam pijana i nie za bardzo przejęłam się tym co do mnie mówi. Zaczęłam bardziej poruszać biodrami ocierając się o uda chłopaka. Jęknął mi prosto do ucha oznajmiając, że podoba mu się to co robię.-Kochanie, nie prowokuj mnie.-Uśmiechnęłam się delikatnie, przygryzając wargę. Odwróciłam się do niego i spojrzałam w jego oczy. Były ciemne. Na pewno ciemniejsze niż zapamiętałam. Oblizałam usta i swoją dłonią zaczęłam jeździć po jego torsie. Patrzyłam w jego oczy bardzo uważnie, a on schylił się jakby chciał mi coś powiedzieć. Nie panując nad sobą złapałam w drugą rękę jego twarz i odwróciłam w stronę mojej. Nie zastanawiając się nad tym co robię wbiłam się w jego usta. Chłopak natychmiast odwzajemnił pocałunek. Jego dłonie wylądowały na mojej pupie ściskając ją. Louis całował genialnie. Pocałunek nie był wolny i delikatny. Tylko szybki, zachłanny i pełen pożądania. Oderwałam się od niego tylko po to żeby mu coś powiedzieć.
-Jedźmy do ciebie i pieprz mnie tak jak powinien to dawno zrobić Niall.-Wyszeptałam do jego ucha, a on natychmiast złapał mnie za nadgarstek i wyciągnął z klubu. Jestem suką.
W samochodzie atmosfera była napięta. Chłopak cały czas trzymał swoja ręke na moim udzie. Kiedy zajechaliśmy pod blok Louis natychmiast wysiadł z auta i otworzył mi drzwi. Wysiadłam z jego pomocą i od razu skierowaliśmy się wejścia. Kiedy jechaliśmy windą przesyłaliśmy sobie pojedyńcze spojrzenia. W końcu nie wytrzymaliśmy i rzuciliśmy się na siebie. Louis złapał mnie pod pupą i podniósł do góry. Owinęłam swoje nogi wokół jego pasa, a dłońmi owinęłam jego szyję. Gdy winda się otworzyła wyszliśmy na korytarz nadal się całując. Chłopak odstawił mnie na ziemię tylko po to, aby otworzyć drzwi mieszkania. Weszliśmy do środka, Louis zapalił światło i natychmiast do mnie podszedł. Stałam do niego tyłem. Zaczął całować moją szyję, aż w końcu przeszedł na dekold. Obróciłam się do niego, a on złapał zamek mojej sukienki i rozpiął ją, sprawiając, że opadła na podłoge. 
-Zatańcz dla mnie.-Powiedział, a ja od razu zaczęłam robić to o co mnie poprosił. Położyłam swoje dłonie na biodrach i zaczęłam nimi ruszać. Ujęłam swoje piersi w dłonie i masowałam je. Oblizałam usta patrząc na krocze Louis'a. Odpięłam stanik i rzuciłam go w chłopaka. Ręką pokazałam mu żeby do mnie podszedł. Natychmiast to zrobił i zaczął mnie całować. Ruszyliśmy do sypialni. Poczułam jak Louis rzuca mnie na łóżko. Zdjął swoją koszulkę, pokazując swoją wytatuowaną i wysportowaną klatkę piersiową. Uklękł na swoje kolana i przyciągnął mnie za kostki do krawędzi łóżka. Później już jakoś poszło. Nie przejmowaliśmy się Niall'em. To był tylko seks. 

Obudziłam się w nie swoim łóżku. Ba! Nie w swoim pokoju. Nic nie pamiętam, oprócz tego, że w klubie byłam tylko z Louis'em, bo Jade się źle czuła. Podniosłam się na łokciach i spojrzałam w co jestem ubrana. Jestem naga. Boże. Co ja zrobiłam? Przespałam się z jakimś kolesiem po pijaku. NieNieNie. Jest źle. Rozejrzałam się po pokoju w poszukiwaniu moich ubrań. Były tu tylko moje majtki i kiedy chciałam po nie wstać, zauważyłam, że na moim nagim brzuchu leży ręka. Spojrzałam w bok i pisnęłam. Chłopak zaczął mamrotać coś pod nosem, a ja zaczęłam go budzić. Nagle wszystko sobie przypomniałam. 
-Louis, Lou wstawaj.-Trzęsłam jego ramieniem, a on powoli zaczął otwierać oczy. 
-Co?-Kiedy się otrząsnął, spojrzał na mnie i widziałam jak zdziwienie maluje się na jego twarzy.-Sarah co ty tu robi.. ołł.-Patrzył na moje piersi, a ja skapnęłam się, że nie przykrywam ich kołdrą. Natychmiast wstałam z łóżka zabierając całą pościel. Kiedy stanęłam na nogi, zauważyłam, że Louis też jest nagi. Kiedy on to zauważył spadł z łóżka. Mimo napiętej sytuacji zaczęłam się śmiać. Podniósł się zabierając z łóżka poduszke i zakrywając nią swoje krocze. W ręce trzymał mój stanik. Uśmiechnął się zadziornie i spojrzał na mnie.
-Czy to nie twoje, kochana?-Spojrzałam na niego mrużąc oczy i wskoczyłam na łóżko natychmiast zabierając mu moją własność. Zaśmiał się i złapał mnie w pasie, puszczając swoją poduszkę. Pisnęłam, kiedy rzucił mnie na łóżko. Śmialiśmy się, chociaż jedno pytanie wciąż mnie męczyło. Leżałam na nim uśmiechając się. Patrzyłam w jego oczy i nawet nie zauważyłam kiegy zaczęliśmy się całować. Trwało to kilka sekund, ponieważ po chwili się otrząsnęłam i zeszłam z niego. Sięgnęłam po moje majtki, które leżały na podłodze i spojrzałam na niego. Leżał nagi na łóżku i uśmiechał się. Przygryzłam wargę.
-Gdzie jest łazienka?-Wskazał ręką drzwi, a ja odwróciłam się i podeszłam do nich wcześniej puszczając kołdrę. 
Ubrana w sukienke z wczoraj i nie rozczesana, weszłam z powrotem do sypialni. Louis'a tam nie było, więc weszłam do salonu. Tam też nie było chłopaka, więc poszłam do ostatniego pomieszczenia jakie było w mieszkaniu. W kuchni go znalazłam. Był ubrany w dresy i biały podkoszulek. Robił śniadanie. Usiadłam przy stole i czekałam aż skończy. Nałożył naleśniki na jeden talerz i położył je razem z dwoma innymi talerzami na stole. Usiadł na przeciwko i spojrzał na mnie.
-Louis, co my zrobiliśmy?
-Chyba się uhh, przespaliśmy.
-Nie no co ty? Nie domyśliłabym się.-Powiedziałam sarkastycznie. On uśmiechnął się i nałożył sobie jedzenie.-Czy to coś między nami zmienia? 
-Podobało ci się?
-Ja-um-Co?-Zapytałam zszokowana.
-Dobrze słyszałaś.-Spojrzał na mnie delikatnie.
-Tak, ale..
-Mi też się podobało.-Uśmiechnął się i więcej nie odzywał. Też postanowiłam nic nie mówić. Nałożyłam sobie śniadanie. Jedliśmy w ciszy. Nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Louis wstał i poszedł otworzyć. Usłyszałam znajomy głos. To Niall. Nie, boże. Tylko nie on. Co ja mu powiem? Nie mogę przecież wygadać, że ja i Louis..Boże, nie. To było złe i nie powinno się zdarzyć. Niall będzie wściekły i zabije chłopaka a mnie nie będzie chciał znać. Mimo że tylko się przyjaźnimy, to kiedyś coś między nami było i może trochę nadal jest. Wstałam z krzesła i weszłam do salonu. Obok kanapy stał Niall i Louis. Rozmawiali. Horan stał do mnie tyłem, więc jeszcze mnie nie zauważył. Natomiast Lou już tak i mrugnął do mnie lekko się uśmiechając. Niall powiódł za jego wzrokiem i kiedy mnie zauważył uśmiech znikł mu z twarzy. Zbladł. Spojrzał znowu na swojego przyjaciela, a później znowu na mnie. Nerwowo przełknął śline.
-Sarah.-Zaczął.-Co ty ro-robisz u Louis'a o tej godzinie?-Jąkał się, mi też nie było łatwo. Nie mogę mu powiedzieć. Spojrzałam na drugiego chłopaka, który lekko kiwał głową na boki, oznajmując że on też nie chce, żeby Niall się dowiedział.
-Ja, um.-nie wiedziałam co mam wymyśleć na szybko, ale nagle wpadł mi do głowy pomysł.-Jak wiesz byliśmy wczoraj w klubie, Jade nie poszła bo źle się czuła. Kiedy wracaliśmy skapnęłam się, że nie mam kluczy, a że nie chciałam nikogo budzić, to Louis pozwolił mi u siebie przenocowac. Właśnie miałam wychodzić.-Widziałam jak w jego oczach pojawia się ulga. Kupił to. Uff.-To ja może już pójdę. Skierowałam się do korytarza i szybko założyłam buty.
-Odwiozę cię.-Wzdrygnęłam się-Przepraszam.-Kiedy Niall to powiedział, znajdował się dosłownie centymetry za moimi plecami, a ja byłam nachylona, bo zakładałam buty. Nie była to za komfortowa pozycja. Wyprostowałam się, mając już na sobie szpilki. Odwróciłam się i byłam zdzwiona kiedy nos chłopaka był na wysokości moich oczu. To pewnie przez moje buty.
-Nie, zamówię taksówkę.-Uśmiechnęłam się do niego delikatnie.
-Już postanowiłem.-Zaczął ubierać kurtkę i buty, ja w tym czasie poszłam pożegnać się z Louis'em. Nie było go w salonie, więc poszłam do sypialni. Siedział na łóżku i przeglądał coś w telefonie. Zamknęłam drzwi. Kiedy mnie zobaczył odrzucił telefon na bok i szybko do mnie podszedł. Złapał mnie za biodra i wbił w moje usta. Na początku zaczęłam to odwzajemniać, poniewać było to po prostu miłe, ale po kilku sekundach odepchnęłam go od siebie.
-To nie powinno się zdarzyć. Proszę cię zapomnij.-Powiedziałam wpatrując się z podłoge.
-Co? Najpierw mówisz, że ci się podobało, a później mnie odrzucasz?-Spojrzałam na niego, ze smutkiem w oczach.
-Louis, nie, po prostu, to nie fair w stosunku do Nialla i proszę cię mów ciszej, bo czeka na mnie w korytarzu i jeszcze cię usłyszy.-Chłopak westchnął i kiwnął głową.
-Ok, przepraszam, ale możemy się nadal spotykać? Jak przyjaciele oczywiście.-Kiwnęłam głową. Podeszłam do niego i pocałowałam w policzek. Następnie podeszłam do drzwi i wróciłam do Niall'a. Wyszliśmy z mieszkania i skierowaliśmy się do samochodu chłopaka. Droga minęła nam w ciszy. Kiedy zatrzymał się przed moim domem, chwyciłam na klamkę i wyszłam bez słowa. Szłam po schodach, gdy zaczęło padać, więc przyśpieszyłam żeby nie zmoknąć. Nie usłyszałam jak Niall odjeżdża, ale to pewnie przez mokrą drogę. Chciałam otworzyć drzwi, ale poczułam jak dwie dłonie łapiął mnie za biodra i odwracają w drugą stronę. Spojrzałam do góry w niebieskie oczy chłopaka. Jego włosy były mokre od deszczu, więc nie stały tak jak zawsze tylko opadały na czoło. Usta były wilgotne, a nos i policzki czerwone. Cała jego twarz wyrażała smutek i tęsknote, a jednocześnie radość i szczęście.
-Niall, my nie powinniśmy się tak do siebie zbliżać.-Moje dłonie wylądowały na jego mokrej koszulce lekko go od siebie odpychając, ale on trzymał mnie mocno i nie zamierzał puścić. Czułam się bezpiecznie. Bardzo. Ale nie mogłam pozwolić na nic więcej niż przytulanie. To było maksimum.-Proszę, cię kochanie.-Zmarszczył śmiesznie nos, a jego twarz teraz wyrażała tylko jedną emocje. Oburzenie.
-Nie nazywaj mnie kochaniem, to ja tak powinienem do ciebie mówić.-Przewróciłam oczami, uśmiechając się.
-Niall poważnie puść mnie. Pada deszcz i jest zimno.
-Pozwól mi cię ogrzać.-Wyszeptał. Ogarnęło mnie potworne poczucie. Zdradziłam go. Może nie dosłownie, bo nie jesteśmy razem, ale jednak. Było mi z tym potwornie źle. Powinnam nie słuchać siostry tylko zostać z nią w domu. Nic by się nie wydarzyło. Teraz jest już za późno. Nie wiem kiedy zaczęłam płakać. Chłopak przyciągnął mnie bliżej siebie. Nie, nie mogłam go więcej ranić. Użyłam całej siły, żeby wyrwać się z objęcia Niall'a. Spojrzałam na niego ostatni raz.
-Przepraszam Niall, tak bardzo cie za wszystko przepraszam.-Powiedziałam i szybko weszłam do domu zamykając szybko na zamek drzwi. Chłopak walił w nie krzycząc, że nie wie o co mi chodzi i żebym sie nie wygłupiała tylko otworzyła. Nie mogłam tego więcej słuchać. Szybko wbiegłam po schodach i wbiegłam do pokoju. Jade siedziała na swoim łóżku czytając jakąś książke. Zatrzasnęłam za sobą drzwi i oparłam się o nie zjeżdżając w dół. Schowałam głowę w dłoniach. Poczułam jak siostra klęka przede mną. Pytała co się stało i czemu płacze, ale nie byłam jej w stanie powiedzieć. Po kilku minutach usiadłam z nią za łóżku i wpatrywałam się w swoje dłonie. Już nie płakałam. Wylałam chyba już wszystko. Milczałyśmy obydwie, jednak ktoś musiał coś w końcu powiedzieć. Padło na Jade.
-Powiesz mi w końcu co się stało?-Zapytała. Spojrzałam na jej twarz. Postanowiłam nie owijać w bawełne.
-Przespałam się z Louis'em.


PRZECZYTAŁEŚ? SKOMENTUJ :) TO DLA MNIE WAŻNE.

Przepraszam, że dopiero dzisiaj, ale ostatnie dwa tyogodnie były dość ciężkie, ponieważ miałam dużo nauki, ale teraz mam ferie, więc pojawi się pewnie więcej rozdziałów. Tak wogóle podoba wam się? :) Trochę zagmatwałam to wszystko, ale o to chyba chodzi. Żeby wszystko był skomplikowane. Wolicie Niarhe (Najre) czy Liarhe (Lajre)?

sobota, 24 stycznia 2015

Rozdział 6

Przez ostatnie trzy dni, ani Niall, ani ja nie odezwaliśmy się do siebie. Chyba każde z nas nie miało odwagi. Nie mam pojęcia co on zrobiłby gdyby mnie spotkał. Zachowaywałby sie tak jakbyśmy się nigdy nie spotkali? A może zignorowałby moją prośbę i rzucił na mnie obdarowując mnie pocałunkami? Tego się nie dowiem w najbliższym czasie albo poprostu nigdy. Pewnie on o mnie zapomniał i teraz zabawia się z kolejną naiwniaczką. Też muszę zapomnieć o całym poprzednim tygodniu. Zrobię to dla własnego dobra.
Dopiłam herbatę do końca, odeszłam od okna i skierowałam się do kuchni. Przy stole siedziała moja siostra. Czytała jakąś gazetę plotkarską.
-Nie piszą już o Niall'u i Tobie.-oznajmiła delikatnie na mnie spoglądając.
-To dobrze.-powiedziałam odstawiając pusty kubek do zlewu.-Pewnie już o tym zapomnieli. Tak samo jak Niall o mnie.
-Nie zapomniał o tobie. Dzwonił do mnie kilka razy i pytał się jak się czujesz. Martwi się.-odłożyła gazetę na stolik i spojrzała na mnie smutnymi oczami. Ciekawe skąd miał jej numer?-Ja też się martwię.
-Nie potrzebnie.-powiedziałam zimno. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi, przewróciłam oczami i poszłam otworzyć. Za drzwiami stało mnóstwo osób z aparatami, kamerami i mikrofonami. Od razu je zatrzasnęłam. Po chwili w korytarzu pojawiła się moja siostra.
-Kto to?-zapytała.
-Mówiłaś, że zapomnieli.-zdziwiona Jade podeszła do drzwi i je otworzyła. Kiedy zobaczyła kto tam stoi zrobiła wielkie oczy i natychmiast je zamknęła.
-Ups. To była chyba cisza przed burzą.-spojrzałam na nią mrużąc oczy i chwile się nad czymś zastanowiłam.
-Jak wyglądam?-zapytałam. Siostra spojrzała na mnie jak na idiotkę i odpowiedziała, że jest ok. Westchnęłam lekko zdenerwowana, przeczesałam ręką włosy i wyszłam do dziennikarzy. Od razu zostałam zalana lawiną pytań z ich strony. Zrobiłam ruch ręką, żeby byli cicho i zaczęłam mówić.
-Domyślam się, że jesteście tu z powodu plotek na temat mojego romansu z Niall'em. Zapewniam was, że to co powiedział w wywiadzie jest prawdą i nic poza przyjaźnią nas nie łączy. Nie mam nic więcej do dodania.-Odwróciłam się i weszłam z powrotem do domu. Jade spojrzała na mnie z szokiem na twarzy, ale ja nie zwracając na nią uwagi pobiegłam po schodach do naszego pokoju. Rzuciłam się na łóżko i starałam się nie rozpłakać. Cieszę się, że nie było rodziców i babci w domu. Dobrze, że pojechali na zakupy. Nie chciałam żeby na to patrzyli.
Jakąś godzinę później podniosłam się z łóżka i podeszłam do okna. Wyjrzałam na podwórko i zobaczyłam, że zamiast samochodu reporterów, na podjeździe stoi auto babci. Odjechali. Uff. Nagle naszła mnie ochota aby pobiegać. Muszę zapomnieć o tym co się dzisiaj wydarzyło. Ubrałam czarne legginsy i krótki czarny top (na dworze jest około 20 stopni), włosy związałam w kitkę. Zgarnęłam z szafki telefon i słuchawki. Ruszyłam schodami na dół. W salonie siedzieli rodzice i babcia. Oglądali, o mój boże. Mnie. Byłam pokazana w telewizji. Nie chciałam zamieszania, więc rezygnując z wzięcia wody z lodówki podeszłam do drzwi i wyszłam. Usłyszałam jeszcze tylko krzyk taty, żebym nie wychodziła, ale go zignorowałam. Ruszyłam chodnikiem w strone najbliższego parku, do którego chodziłam z rodziną kiedy byłam mała. Kiedy tam dobiegłam włorzyłam do uszu słuchawkim, włączyłam losową playliste i pobiegłam prosto ścieżką. Po drodze mijałam różnych ludzi. Niektórzy byli z dziećmi, a niektórzy z psami. Nagle usłyszałam krzyk. Obejrzałam się za siebie, ale nic nie widziałam.
-Uważaj!-Upadłam i poczułam ból w rameniu. Ktoś na mnie leżał.-Przepraszam, nie chciałem. Zagapiłem się.-Podniosłam zdrową ręke do góry, aby uciszyć chłopaka. Spojrzałam na niego i się przeraziłam.-O hej Sarah.-uśmiechnął się do mnie. Wstał i podał mi ręke. Skorzystałam z jego pomocy i po chwili stałam w pionie. Zaczęłam się rozglądać do okoła, bo jeśli jest tu Louis musi być i Niall.-Spokojnie. Nie ma go ze mną. Jestem sam.-Westchnęłam szczęśliwa i wróciłam wzrokiem na chłopaka. Widziałam jak się na mnie patrzył. Skanował mnie wzrokiem. Najdłużej patrzył na moje nogi. Przygryzł wargę i spowrotem spojrzał na moją twarz.-Mam nadzieję, że nic ci nie zrobiłem.-Mówiąc to podszedł do mnie i stanął na prawdę blisko. Za blisko. Boże najpierw Niall, teraz Louis. Co się ze mną dzieje? Co się z NIMI dzieje?
-Trochę mnie boli lewe ramię, ale to nic wielkiego.- uśmiechnęłam się, patrząc na jego twarz. Patrzyliśmy sobie w oczy. Podniósł ręke, która po chwili znajdowała się na moim bolącym ramieniu. Pogłaskał je, potrzymał jeszcze chwile i opuścił. Okay. To było lekko dziwne.
-Emmm..-podrapał się po karku, odchodząc trochę dalej ode mnie.-Może pójdziemy na przeprosinowe lody?-zapytał.
-Przyszłam tu zrzucać kalorie, ale niech będzie.-Louis się zaśmiał.
-Jakie kalorie? Jesteś śliczna i masz idealne ciało-to znaczy figure.-uśmiechnął się szeroko, a ja to odwzajemniłam. To miłe co mówi.
W lodziarni byliśmy 10 minut później. Po drodze rozmawialiśmy na wszystkie tematy. Chłopak jednak pomijał temat Niall'a za co byłam mu bardzo wdzięczna. Kiedy kupiliśmy lody, wróciliśmy z powrotem do parku.
-Wiesz co Sarah? Na początku bardzo mi się spodobałaś i nadal tak jest. Ale to Niall zaczął się z tobą spotykać, więc odpuściłem.-wyznał mi chłopak. Wow jest mega otwarty. W sumie to fajnie wiedzieć, że podobam się tylu facetom. I to jeszcze mega przystojnym.
-Mi na początku tez wpadłeś w oko, ale no cóż, sprawy inaczej się potoczyły.-zatrzymaliśmy się. Patrzyłam w jego oczy, których odcień był piękny. W sumie to miał podobny kolor oczu do Niall'a.
Przestań o nim myśleć.
-Gdybyś nie była ważna dla Niall'a, pocałowałbym cie teraz.-wyszeptał z twarzą bardzo blisko mojej. Popatrzył się na mnie jeszcze chwilę, ale w końcu się odsunął. Rozumiem go. Niall to jego kumpel. Zresztą ja też nie czułabym się najlepiej gdyby mnie teraz pocałował.-Chodź odprowadzę cię do domu.
Chłopak zaprowadził mnie pod same drzwi, dał buziaka w policzek i wrócił do siebie. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Było po 18 kiedy weszłam do pokoju. Na swoim łóżku leżała Jade. Na kolanach miała laptopa. Kiedy mnie zauważyła odłożyła go na łóżko obok siebie i wstała.
-Gdzie ty byłaś? Rodzice są wścielki, że byli tu jacyś dziennikarze. Czekaliśmy na Ciebie, ale nie wracałaś, więc razem z babcią poszli cię poszukać. Powinni zaraz..-Usłyszałyśmy jak na dole otwierają się drzwi.- Cóż, lepiej do nich idź. Życzę ci powodzenia.-Uśmiechnęła się do mnie i wróciła do swojego laptopa. Odłożyłam telefon i słuchawki na szafke. Założyłam jeszcze tylko bluze przez głowę i zeszłam na dół. W kuchni siedzieli rodzice z babcią. Babcia robiła herbatę, a rodzice o czymś rozmawiali. Wyczuwam napięcie. Będzie kłótnia. Trudno, nie ominie mnie to. Weszłam do pomieszczenia. Wszystkie pary oczu spojrzały się na mnie. Na twarzy mamy i babci zawitała ulga, że jestem w domu i nic mi się nie stało. Natomiast tata patrzył na mnie mrużąc oczy. Był zły. Bardzo.
-Co to za chłopak? Co ty sobie wyobrażasz? Przyjechaliśmy tu do babci, a nie żebyś romansowała z jakimiś gwiazdami. Jeśli spotkasz się z nim jeszcze raz i do domu babci przyjdą kolejni reporterzy to od razu wracamy do Nowego Yorku.-Chciałam coś powiedzieć, ale tata podniósł palec do góry. Jeszcze nie skończył mówić.-Narazie masz nigdzie nie wychodzić. Razem z mamą zastanowimy sie jak cię ukarać.-Zaśmiałam się.
-Ukarać? Jestem już pełnoletnia i nie musisz mnie karać.
-Nadal z nami mieszkasz, a do kiedy tak jest, to ja i mama decydujemy o tym gdzie, z kim i kiedy wychodzisz.-krzyknął. Babcia i mama tylko się przyglądały. Niech tak zostanie. Nie lubie się z nimi kłócić.
-Dobrze wiesz, że już dawno chciałam się wyprowadzić, ale to ty mi nie pozwalałeś. Mama się zgodziła. Więc jeśli nadal uważasz, że to ty powinieneś decydować o moim życiu to jesteś w błędzie.-Odwróciłam się, poszłam do korytarza i zaczęłam ubierać moje buty.
-Jeszcze nie skończyliśmy.-powiedział tata pojawiając się w korytarzu.
-Ty nie skończyłeś, ja już dawno.-oznajmiłam wychodząc na zewnątrz. Dobrze, że jeszcze będąc w pokoju założyłam bluzę, ponieważ zaczęło trochę wiać. Szłam chodnikiem kierując się do..tak właściwie to nie wiem gdzie, po prostu szłam przed siebie. Tata poważnie mnie wkurzył. Jeśli myślał, że ma jeszcze nade mną jaką kolwiek władze, to już od dawna żył w błędzie. Osiemnastkę skończyłam już kilka miesięscy temu (w lutym) i już miesiąc po moich urodzinach oznajmiłam rodzicą, że chce się wyprowadzić. Mama się zgodziła, natomiast tata był absolutnie na nie. Powiedział wtedy cytuję 'To że miałaś miesiąc temu urodziny, nie czyni cię dorosłą. Nigdzie się nie wyprowadzasz, zostajesz tutaj. To jest ostateczna decyzja.' Zła wtedy wróciłam do siebie. Nie rozumiałam go. No bo dlaczego miałby się nie zgodzić. Pieniądze mieliśmy, więc to nie był problem. Na mieszkania patrzyłam i znalazłam kilka ciekawych miejsc. Wszystko czego potrzebowałam miałam. Ale on i tak był na nie. Wtedy odpuściłam. Teraz nie zamierzam. Będę się spotykać z Niall'em jeśli będę tego chciała. Spotykać jak przyjaciele, nie jak para. Tak dla wyjaśnienia.
Szłam już jakiś czas. Było ciemno. Chciałam zobaczyć która jest godzina, sięgnęłam do kieszeni po telefon, ale nie zastałam go tam. No tak super.  Zostawiłam go na szafce. Fajnie. Teraz nie wiem gdzie jestem, która jest godzina i co ze sobą zrobić. Jestem genialna. Szukałam jakiejś tabliczki z napisem ulicy, zauważyłam jakąś wille na której była nazwa ulicy. 'Egerton Crescent'. Boże brzmi tak bogato. Gdzie ja doszłam? Chodziłam po jakiejś bogatej dzielnicy ubrana z zwykłą szarą bluze z liczą 94, czarne legginsy i czarne vansy. Po drodze rzadko kiedy przejechał jakiś samochód. Muszę się dowiedzieć jak dojść na ulice na której mieszka moja babcia i musze wiedzieć która jest godzina. Nie mogę tak po prostu zapukać do jakiegoś wielkiego domu, w którym na pewno mieszkają jacyś milionerzy albo gwiazdy wejść i zapytać o godzine i droge do jakiejś tam ulicy. No ale chyba nie mam wyjścia. Szłam jeszcze kawałek po chodniku, aż w końcu wypatrzyłam jeden z mniej eleganckich domów. Podeszłam do bramy i zauważyłam z daleko jadący samochód. Jechał coraz wolniej co może oznaczać, że ktoś mieszka gdzieś tutaj blisko. Nagle zatrzymał się na podjeździe willi przy której stałam.
O nie, ale sie wpakowałam.
Z auta wysiadła kobieta około 40-stki. Miała blond włosy i duże oczy. Ubrana była elegancko, co tylko utwierdzało mnie w tym, że prawdopodobnie tu mieszka. Chciałam się odwrócić i odejść z nadzieją, że w tych ciemnościach nie zauważy mnie. Niestety. Szczęście mi nie dopisuje.
-Mogę w czymś pomóc?-Zapytała. Miała bardzo przyjemny głos. Wydaję się miła. Może pozwoli mi skorzystać z telefonu. Odwróciłam się do niej. Kobieta podeszła do mnie.
-Umm..-Zająkałam się.-Bo ja się zgubiłam i nie wiem nawet która jest godzina, bo telefon zostawiłam w domu i czy umm..mogłabym skorzystać z telefonu?-Zapytałam niepewnie. Kobieta się uśmiechnęła i skinęła głową. Uśmiechnęłam się i podziękowałam. Zaprosiła mnie do środka domu. Trochę to dziwne, że nie boi się że mogę być jakimś złodziejem. Widocznie ma jakąś ochronę i tacy jak ona nie boją się o to że zostaną okradzeni. Wprowadziła samochód, a ja weszłam na teren posiadłości. Kiedy wyszła z auta pomachała do mnie ręką żebym poszła za nią. Ruszyłam więc i już po chwili znajdowałam się w środku domu, znaczy willi. 
-Dzieńdobry.-Przed nami stanęła tęga kobieta z przyjemnym wyrazem twarzy. Czy w tym domu wszyscy są tak mili?
-Witam Felicio, czy mogłabyś zaparzyć dwie herbaty?-Tęga kobieta uśmiechnęła się i skinęła głową. Kiedy chciała już iść blondynka zatrzymała ją jeszcze.-Czy on już wrócił?
-Tak, jest u siebie.-Gospodyni odwróciła sie i skierowała chyba do kuchni.
-Jestem Laura.-Kobieta odwróciła się do mnie i podała mi rękę. Uśmiechnęłam się lekko zmieszana.
-Emm, a ja Sarah.-Pani Laura uśmiechnęła się i zabrała rękę. 
-Tak, wiem.-Zdziwiłam się, ale nic nie powiedziałam. Pewnie widziała mnie w telewizji tak jak już chyba wszyscy.- Proszę cię idź usiądź w salonie.-Ręką pokazała gdzie mam iść.-Ja za chwilkę do ciebie dojdę. Skinęłam głową. Chciałam tylko zadzownić, nie przyszłam tu na herbatkę. Pomyślałam, ale nie powiedziałam tego na głos.
-Dobrze, a czy będę mogła skorzystać z telefonu?
-Tak, ale proszę cię usiądź. Zaraz do ciebie przyjdę.-Zniknęła na schodach, a ja skierowałam się we wskazanym wcześniej kierunku. Usiadłam na czarnej sofie i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Na ścianie wisiały zdjęcia. Niestety z tej odległości nie mogłam się dopatrzeć co przedstawiały. Na przeciwko kanapy wisiała wielka plazma. Miała chyba ze 100 cali i nie, nie przesadzam. Spojrzałam na swoje ubranie i zauważyłam na spodniach małą szarą plamkę. Natychmiast próbowałam ją zetrzeć ręką, ale nie schodziła. Było mi głupio, ponieważ ta kobieta była bardzo ładna i na dodatek pięknie ubrana. A ja nie prezentowałam się dziś najlepiej. W pokoju pojawiła się Pani Felicia niosąca herbety. Uśmiechnęła się do mnie, a ja to odwzajemniłam. Postawiła gorący napój na szklanym stoliku i wyszła. Pewnie z powrotem do kuchni. 
-Mamo wróciłaś?-Usłyszałam znany mi głos. O nie. Nie. Nie. Nie. A więc pani Laura to jego matka? Jest źle. Bardzo źle. Zaczęłam się rozglądać za czymś w rodzaju kryjówki, ale nic nie spełniało jej wymogów.-Mamo?-Boże on tu idzie. Słyszę jego głos coraz wyraźnij. Boże chyba umrę. Poprawiłam włosy, jeszcze raz przetarłam spodnie, żeby plamka chociaż trochę zeszła.-Mamo, czemu nic nie mówisz?-Wszedł do salonu. Zauważył mnie. Zrobił wielkie oczy. Pewnie był nieźle zdziwiony. Zastanowiłam się dlaczego ja tak właściwie zgodziłam sie wejść do środka? Mogłam poprosić Panią Laure tylko o telefon, nawciskać kitu że moi rodzice pewnie się denerwują i spadać. Ale nie oczywiście musiałam za nią pójść. Niall patrzył się na mnie, nie wiedząc co powiedzieć. Patrzyłam na niego nie pewnie. Miał na sobie szare dresy, które nisko zwisały na jego biodrach, białą koszulkę i białe skarpetki. Włosy miał jak zwylke perfekcyjne. Powoli do mnie podszedł. Nawet nie zdałam sobie sprawy kiedy złapał mnie za biodra. Jego oczy wpatrywały się w moje, a ja nagle poczułam, że tęskniłam za nim jak jeszcze na nikim. Nie kontrolując swoich ruchów przytuliłam się do niego. Chłopak od razu przyciągnął mnie do siebie jeszcze bardziej. Swoje duże dłonie położył na moich plecach. Ściskałam jego bluzke bardzo mozno, pewnie ją gniotąc. Moja głowa była na jego torsie. Poczułam jak jego ręce poruszają się na moich plecach. Jego głowa wylądowała na czubku mojej. Niesamowite, że był ode mnie aż o tyle wyższy. Poczułam jak składa pocałunki na czubku mojej głowy. Lekko się od niego odsunęłam. Zauważyłam  jego mame, która była przebrana w bardziej domowe rzeczy uśmiechnęła się do mnie i puściła mi oko. Zniknęła za ścianą. Spojrzałam na twarz Niall'a, która wpatrywała się w moją.
-Nie mam pojęcia co tutaj robisz, ale cieszę się, że tu jesteś. Nawet nie wiesz jak bardzo tękniłem.-Przybliżył swoją twarz do mojej. Nie, proszę nie całuj mnie. Mieliśmy być przyjaciółmi. Chyba zauważył, że nie chce żeby mnie całował, bo po chwili poczułam jego usta na swoim policzku. Oderwał się ode mnie i uśmiechnął. Czułam mokry ślad w miejscu gdzie mnie pocałował. Odwzajemniłam jego uśmiech. 
-Też tękniłam.-Powiedziałam. Przygryzł swoją wargę.-Mam do Ciebie prośbę.-Niall spojrzał na mnie marszcząc brwi.
-Jaką?-Zapytał.
-Spędźmy ze sobą najwspanialsze lato.-Powiedziałam oblizując wargi. Spojrzał na mnie karcąco. Ups, mam go nie prowokować. Okay.
-Umm..Jak przyjaciele?
-Nie.-Spojrzał na mnie z nadzieją.-Jak najlepsi przyjaciele.
Przepraszam Niall.
Nie mogłam pozwolić sobie na zakochanie. Musze go trzymać na dystans. Skinął głową i jeszcze raz mnie przytulił. To lato będzie nie zapomniane. Niech tylko nic tego nie zepsuje. 




PRZECZYTAŁEŚ? SKOMENTUJ :) 
Dla ciebie to tylko minuta, a dla mnie motywacja.

niedziela, 18 stycznia 2015

Rozdział 5

Następny dzień

Obudził mnie dźwięk przychodzących sms-ów. Gdyby to był jeden spałabym dalej, ale one przychodziły i przychodziły. Nie chciały się skończyć. Wzięłam telefon w rekę i otworzyłam ikonkę wiadmości. Kiedy zobaczyłam ich liczbę, moje zdziwienie przebiło wszystko. Było ich aż 48. Komu się chcę marnować tyle kasy na sms-y do mnie. 35 wiadomości było od Niall'a. 10 od Louis'a. A reszta od, uwaga-Broke. Przyjaciółki mojej siostry. Czego ona chce? Przecież niezbyt za sobą przepadamy. Kiedy chciałam wejść w wiadomości od Niall'a do mojego pokoju wpadła Jade z laptopem w ręce.
-Nie uwierzysz co się stało. Internet aż huczy na temat Ciebie i Niall'a. Shipperzy oszaleli.-podeszła do mojego łóżka i usiadła na nim.-Nazywają was Niarah (czyt. Najra).-moje zdziwienie było nie małe. Teraz wszystko rozumiem. Te wiadomości są z powodu tego co się dzieje wokół nas. Czyli moje przeczucie, że ktoś nas obserwuje nie było mylne. Uh, czemu od razu nie powiedziałam o tym Niall'owi. Zareagował by i nikt by się o nas nie dowiedział. Ale w sumie czy można nas nazwać parą. Oficjalnie chłopak nadal ma dziewczynę. Którą tak jakby zdradził ze mną. O nie, teraz Niall będzie miał duże problemy. No cóż, za niewierność się kara.
-Pokaż mi to.-siostra odwróciła laptopa w moją stronę i pokazała mi jedną ze stron plotkarskich. Kiedy zobaczyłam zdjęcia, byłam lekko zdziwiona. No bo kto robi taką akcję, z tak nie wyraźnych zdjęć. Na nich można się jedynie domyślać, że Horan prawdopodobnie trzyma mnie za rękę i daje całusa w usta. Bo tak właściwie to wygląda jakby po prostu nachylał się żeby mi coś powiedzieć, ale ja i on wiemy, że wtedy mnie po prostu pocałował. Następne zdjęcia przedstawiają jak otwiera mi drzwi, a ja wsiadam do środka. Później po prostu odjeżdżamy. Kolejne zdjęcia są bardzo podobne do poprzednich.
-Jesteś sławna.-powiedziała siostra, patrząc na mnie. Przewróciłam tylko na nią oczami i wzięłam telefon spowrotem do ręki.
-Mam mnóstwo wiadomości od Niall'a, Louis'a i nawet 3 od Broke.
-Wiem, dzwoniła dziś do mnie jak tylko to zobaczyła. Powiedziałam jej wszystko. W końcu to moja przyjaciółka i również fanka Niall'a.
-Uh, dobra. Jestem ciekawa skąd oni znają moją tożsamość.
-Znaleźli cię na twitterze.- no świetnie, pewnie teraz mam tam spam różnymi wiadomościami typu 'Odczep się od niego, on jest mój' albo innych, bardziej miłych, zależy dla kogo miłych 'Pasujecie do siebie, a Holly i tak nie lubię'.-Pójdę już, pewnie chcesz do niego zadzwonić.-pokiwałam głową i wybrałam numer Niall'a nawet nie patrząc na wiadomości. Jade wyszła w tym czasie z pokoju. Chłopak odebrał po trzech sygnałach.
-Nareszcie dzwonisz. Nawet nie wiesz jak się martwiłem. Wszystko w porządku? Mam nadzieję, że jesteś w domu i nigdzie nie wyszłaś.
-Hej Niall, uspokój się. Jestem u siebie w pokoju i nic mi nie jest. Nie dzwoniłam wcześniej, bo spałam i dopiero teraz się obudziłam.-uspokajałam go i chyba za działało, bo usłyszałam ciche 'Uff'.
-Ok, nie ruszaj się z domu. Zaraz u ciebie będę..
-Nie Niall.-przerwałam mu.-Nie przyjeżdżaj do mnie. Nie chce zamieszania.
-Dobra, w takim razie powiem ci wszystko przez telefon. Dzisiaj mam wywiad, w którym powiem całą prawdę. To znaczy powiem im o tym, że Holly to tylko udawana dziewczyna i tak na prawdę jesteśmy przyjaciółmi. Powiem, że spotykam się z tobą i naprawdę cie lubię. Powiem im wszystko. Tylko musisz najpierw wyrazić na to zgodę.
-Nie.-usłyszałam jak wstrzymuje oddech. Pewnie nie spodziewał się, że się nie zgodzę.-Nie chcę tego Niall i nie zgadzam się.-nie przerywał mi, więc mówiłam dalej.-Zniszczysz sobie całą karierę, a ja nie chcę być tego powodem. Powiedz im, że jesteśmy przyjaciółmi, którzy się dawno nie widzieli. Po tych zdjęciach nic nie wywnioskują, bo są one bardzo nie wyraźne. Wystarczy, że my znamy prawdę. Zresztą po skończonych wakacjach ja wracam do siebie. Do Nowego Yorku. Ja i ty. My to by się nie udało. Więc po prostu przeżyjmy ze sobą najlepsze dwa miesiące i zapomnijmy o sobie.-mówiłam to z bólem w sercu, ale taka była prawda. Ten związek od początku był by na przegranej pozycji. Londyn i Nowy York to zupełnie dwa inne miasta, które znajdują się na innych kontynentach.-I mam do ciebie jeszcze jedną prośbę. Przez te dwa miesiące zachowujmy się jak przyjaciele. Bez pocałunków, bez randek. Dobrze?-milczał, nie wiedział co mi odpowiedzieć. Nie spodziewał się tego. Kiedy odbierał telefon ode mnie myślał, że jeszcze dzisiaj będziemy mogli wyjść na ulice i zachowywać się jak stare dobre małżeństwo. Niestety. Nie pozwolę na to. Nie chcę mieć złamanego serca. A nasza historia prawdopodobnie by się tak skończyła.
-Nie wiem Sarah, bo ja tak bardzo cie lubię i po prostu nie wytrzymam przy tobie bez pocałunków, bez przytulania i bez tych wszystkich innych rzeczy, które wczoraj robiliśmy.
-Jeśli chcesz mojego szczęścia, to się zgodzisz. Czekam na twój wywiad. Pa.-rozłączyłam się. Robiłam to z wielką trudnością, ale Niall powinien mnie zrozumieć. Wolę być rozpoznawana jako jego przyjaciółka, niż dziewczyna, przez którą ma problemy.

6 godzin później, wywiad Niall'a , Perspektywa Niall'a

Miałem poważną decyzję do podjęcia. Na prawdę nie wiedziałem co mam robić. Sarah jest dla mnie bardzo ważna i pierwszy raz czuję się tak przy dziewczynie. Kiedy Holly się dowiedziała, że umawiam się z kimś była zaskoczona, ale również życzyła mi z nią szczęścia. Holly to dobra dziewczyna i jesteśmy dobrymi znajomymi. Czasem jest mi jej szkoda, że musi ze mną udawać, ale kiedy opowiada mi, że się z kimś umawia od razu mi lepiej. Jest jej dobrze z takim układem i mi też. Przynajmniej do tej pory było. Teraz potrzebuje się uwolnić od niej. Sarah to bardzo wyjątkowa osoba. Przede wszystkim nie szaleje za mną i to mi bardzo schlebia. To co mi dziś powiedziała, było dla mnie szokiem. Byłem wręcz pewny, ze zgodzi się i będzie chciała być ze mną legalnie, ale niestety nie.
Zostało mi 5 minut do wywiadu. Sarah pewnie będzie oglądać, bo Jade jej powiedziała o której jest godzinie, ale wolałem się upewnić. Wyjąłem telefon i napisałem do niej wiadomość. Zmieniłem nazwę, którą wcześniej ustawiła, ponieważ dość mocno mnie dekoncentrowała.

Do: Sarah
Zaraz wywiad, będziesz oglądać?
Po minucie dostałem odpowiedź.

Od: Sarah
Tak, mam nawet popcorn :).
Zaśmiałem się pod nosem. Nawet z tak napiętej sytuacji ona potrafi zażartować i poprawić mi humor. Jak tu jej nie lubić? Podszedł do mnie Louis.
-Zaraz wchodzimy na antenę, mam nadzieję, że wiesz co powiedzieć stary.-przyjaciel uśmiechnął się do mnie i klepnął mnie w ramię. Odwzajemniłem uśmiech i pokiwałem głową. Tak teraz wiedziałem co mam robić.
Od dziesięciu minut siedziałem na kanapie i odpowiadałem na pytania zadane przez prowadzącą. Na szczęście nie padło jeszcze pytanie o Sarah, ale wiedziałem, że dziennikarka nie pominie takiej okazji. Nie myliłem się. Na dużym ekranie wyświetliło się zdjęcie na którym byłem ja i Sarah. Pocałowałem ją wtedy, ale nie widać tego. Bardziej to wygląda jakbym coś jej szeptał na ucho.
-Te zdjęcia, są już wszędzie. Ta dziewczyna to Sarah Campbell. Mógłbyś to wyjaśnić? Kim ona dla ciebie jest?-dobra, zaczynamy przedstawienie.
-To moja przyjaciółka, z którą dawno się nie widziałem. Spotkaliśmy się wczoraj i spędziliśmy razem miło czas. To tyle.
-Czyli nic między wami nie ma? Nie zdradziłeś Holly?-miałem ochotę powiedzieć im całą prawdę, ale nie zrobię tego. Dla Sarah.
-Ja i Holly jesteśmy w sobie zakochani i nikt tego nie zepsuje.-uśmiechnąłem się, żeby potwierdzić swoje słowa. Prowadząca patrzyła prosta w moje oczy i kiedy myślałem, że już mi powie, że kłamię. Ona zapytała się o nową płytę. Uff.
Po skończonym wywiadzie czułem się źle z tym, że okłamałem cały świat. Nawet jeśli robiłem to już więcej razy, teraz odczuwałem to bardziej niż kiedykolwiek. Okłamałem sam siebie i nie jestem z tego zadowolony, ale najważniejsze jest teraz dla mnie szczęście Sarah i tylko ona się liczy. Kiedy przebierałem się w wygodniejsze dla mnie ubrania poczułem wibracje w kieszeni i dźwięk sms-a. Kiedy zobaczyłem od kogo jest uśmiechnąłem się i nacisnąłem ikonkę wiadomości.

Od: Sarah
Dziękuję.
Teraz miałem pewność, że dobrze zrobiłem.


PRZECZYTAŁEŚ? SKOMENTUJ :) 
Dla ciebie to tylko minuta, a dla mnie motywacja.




sobota, 17 stycznia 2015

Rozdział 4

Następny dzień, godzina 20:00    Perspektywa Sarah

-We live life rockstars. Dance on every bar..-śpiewałam utwór Avril Lavinge, leżąc w wannie i odprężając się. Ta piosenka totalnie oddaje moje życie. Jestem piękna, młoda i pełna życia. Uwielbiam się bawić i nie przejmować konsekwencjami. Jestem spontaniczna i dobrze zdaję sobie sprawę z tego, że życie nie dla wszystkich jest długie, więc korzystam z niego najlepiej jak mogę. Może nie wszystkim się to podoba (mam tu na myśli moich rodziców), ale na prawdę mnie to nie obchodzi. Jestem już pełnoletnia i tak szczerze to mówiłam im, że chciałabym się wyprowadzić, ale oni stanowczo byli na nie. Szkoda. Gdybym się wyprowadziła wreszcie miałabym spokój od mojej siostry, która mimo że jest ode mnie starsza nie myśli o wyprowadzce. Kiedy utwór się skończył wyjęłam słuchawki z moich uszu, odłożyłam je i zanurzyłam się w wodzie. Kiedy umyłam włosy i zrobiłam te wszystkie rzeczy, które się robi biorąc kąpiel, wyszłam z wanny. Owinęłam się ręcznikiem i swoje włosy też. Otworzyłam drzwi na korytarz i szybko pomknęłam do mojego i mojej siostry pokoju. Kiedy weszłam do środka zamurowało mnie. Dosłownie. Nie mogłam się ruszyć. Ciekawe czy to dlatego, że moja siostra właśnie rozmawia z Niall'em, który nie mam pojęcia co tu robi i skąd znał adres, czy może dlatego, że wyglądał na prawdę świetnie i mega seksownie.
-Co ty tutaj robisz i dlaczego moja siostra jest taka opanowana widząc cie?-zapytałam, a oni wtedy zwrócili w końcu na mnie uwagę. Moja siostra tylko przewróciła oczami, a chłopak przeskanował moje ciało i szeroko się uśmiechnął.
-Przyszedłem po ciebie, a Jade zgodziła się nie zrobić w domu afery z mojego powodu i tak wogóle...-jeszcze raz mnie obejrzał najdłużej zatrzymując się na moich nogach-...ładny ręcznik.-spojrzałam na niego i krzywo się uśmiechnęłam. W końcu podniósł wzrok i spojrzał na moją twarz.-Ubierz się, dekoncentrujesz mnie.-moja siostra przyglądała się temu wszystkiemu i było mi na prawdę nie zręcznie. Spojrzałam na nią, a ona chyba zrozumiała przekaz.
-To ja was zostawię. Zrobię tak jak ustaliliśmy Niall.-uśmiechnęła się do niego, a on to odwzajemnił.-Ale mam tylko jedną prośbe, no może dwie albo trzy.-zaczyna sie jej fangirling.- Czy mogłabym sobie zrobić z tobą zdjęcie, przytulić cię i czy podpisałbyś mi się na bluzce?
-No pewnie, bardzo mi pomagasz, więc jakbym mógł się nie zgodzić.-Jak to jej pomaga? Niby w czym? W uwodzeniu mnie? Ha. Nie uda mu się, będę silna.
Okłamujesz samą siebie.
Kiedy Jade wyszła zrobiło się trochę nie zręcznie. Staliśmy w pewnej odległości. Czułam jego wzrok na sobie, ale ja na niego nie patrzyłam. Usłyszałam skrzypienie podłogi, a po chwili Niall znajdował się blisko mnie. Podniósł moją brodę swoją ręką, a ja spojrzałam w jego błękitne oczy.
-Proszę cię, ubierz się. Nie chcę popsuć wieczoru, a jeśli się nie ubierzesz to tak będzie.-oblizałam wargi. Dobrze wiedziałam o czym mówi. Przypomniałam sobie scenę na drzewie i przeszedł mnie dreszcz. Pokiwałam tylko głową i wyminęłam go. Otworzyłam szafę, z której wyjęłam ubrania i bieliznę. Odwróciłam się do chłopaka.
-Umm, czy mógłbyś się odwrócić?-zapytałam.
-Nie żeby coś, ale widziałem już dziewczyny nago.-skrzywiłam się, wyobrażając to sobie.
-Odwróć się albo nigdzie z tobą nie pójdę.-powiedziałam poważnie. Niall tylko podniósł ręce w geście obronnym i śmiejąc się pod nosem obrócił się. Zaczęłam sie przebierać w ciszy. Słyszałam tylko oddech chłopaka i czasami mój.-Tak właściwie to skąd miałeś ten adres?-nagle się tym zainteresowałam, bo w sumie podawałam mu tylko mój numer telefonu. O adresie nic nie wspominałam. Kiedy zaczęłam zakładać biustonosz, chłopak odwrócił głowę i patrzył na mnie w samej bieliźnie. Teraz to już mi właściwie było obojętne czy patrzy, więc tylko machnęłam ręką, że może się już obrócić.
-Mój kumpel jest informatykiem, więc takie rzeczy nie są dla mnie trudne.-kiwnęłam tylko głową. Kiedy byłam w pełni ubrana, zaczęłam pakować swoją torebkę.
-Możemy już iść?-zapytał.
-Właściwie to tak.

Godzinę później

-Daleko jeszcze?-zapytałam któryś już raz z koleji, po tym jak jechaliśmy samochodem już jakieś kilkadziesiąt minut.
-Nie zachowuj się jak osioł ze Shrek'a.-Niall uśmiechnął się i spojrzał na mnie.
-Oo uwielbiam tą bajkę, obejrzymy ją kiedyś?-w sumie nie wiem czemu to powiedziałam. Może dlatego, że  na prawdę miałam ochotę obejrzeć ten film z nim. Chłopak tylko pokiwał głową i skupił się na prowadzeniu auta.-A tak wogóle to czemu chciałeś się ze mną spotkać? To jest coś jak randka? Przecież ty masz dziewczyne. I wogóle to...-nie mogłam dokończyć zdania, ponieważ poczułam jak samochód gwałtownie stanął, a Niall odwrócił głowę z moją stronę. Po chwili jego usta znalazły się na moich. Pocałunek był krótki, właściwie to było coś jak cmoknięcie, dlatego nawet nie zdąrzyłam tego odwzajemnić. Kiedy chłopak w pełni wrócił na swoje miejsce, samochód ruszył.-...gdzie mnie zabierasz?-dokończyłam swoje pytanie, nie przejmując się tym co przed chwilą zaszło. Usłyszałam śmiech chłopaka.
-Nie wiem jak do tej pory z tobą wytrzymałem.
-W sumie nie spotykaliśmy się jakoś często.-powiedziałam pod nosem, ale on chyba to usłyszał, bo przewrócił oczami.-Odpowiesz mi na moje pytania?
-Tak, odpowiem. Tylko obiecaj, że nie będziesz ich więcej zadawać.-pokiwałam głową.-Jestem tu teraz z tobą, bo podobasz mi się i tak to jest coś jak randka. Moja dziewczyna jest puszczalska i tak naprawde to nawet nie przejęła by się tym, że gdzieś cię zabrałem. A zabieram cię..-spojrzał mi w oczy.-..w jedno takie wyjątkowe miejsce.
-Wow, ono musi być serio wyjątkowe, skoro ty je lubisz.-on tylko pokręcił głową i uśmiechnął się pod nosem.
-Ciebie też lubię.-wyszeptał i chyba nie miał w planach, żeby powiedzieć to na głos. Trochę się zmieszałam, ale nie postanowiłam się odzywać. Czyli Niall Horan uważa, że jestem wyjątkowa. No nieźle. W sumie to fajnie, bo on też mi się podoba i jeśli okazał by się do wytrzymania to może być z tego cos więcej. Nie, nie pomyślałam tego.
Pomyślałaś.
Po dziesięciu minutach Niall zatrzymał samochód. Wysiadłam z niego i rozejrzałam się po okolicy, ale nie było tu nic innego oprócz drzew i drogi leśnej. Chłopak stanął obok mnie, a w jednej ręce trzymał koszyk. Domyśliłam się po co nam on.
-Och, serio? Będziemy mieć piknik.-on tylko pokiwał głową z uśmiechem. Złapał mnei za ręke i pociągnął za sobą. Po krótkiej drodze znaleźliśmy się na polanie.
-Widzisz tą górkę?-wzkazał palcem na wysoki szczyt znajdujący się kilka metrów przed nami.
-No tak, co z nim?
-Tam idziemy.-powiedział
-O nie, ale tam jest tak wysoko.-na twarzy wyszedł mi grymas. Spojrzałam błagalnie na chłopaka, a on tylko przewrócił oczami i stanął do mnie tyłem. Wskoczyłam na jego plecy i za nim ruszył podał mi jeszcze koszyk, żeby było mu wygodniej. Złapał za moje uda i szedł pod górkę. Bez żadnych trudności niósł mnie. Musiał byś serio silny. Kilka minut później byliśmy na samej górze. Zeskoczyłam z pleców Niall'a, odstawiłam koszyk na ziemię i rozejrzałam się.
-Ślicznie.
-Nie zabrałbym Cię tu gdyby tak nie było.-Chłopak szybko znalazł się za mną i objął mnie w talii. Położył swoją głowę na moim ramieniu. Czułam jego oddech na swojej szyi.
-Nie za szybko sie to wszystko dzieje?
-Co masz na myśli?-zaśmiałam się cicho, ponieważ jego oddech łaskotał mnie kiedy mówił.
-Nas, mam na myśli nas. I to wszystko co się wokół nas dzieje. Jakiś tydzień temu się poznaliśmy, a teraz jesteśmy tutaj, a ty mnie obejmujesz i zachowujemy się jakbyśmy byli ze sobą od kilku lat.-kiedy to powiedziałam poczułam jak Niall rozluźnia uścisk. Po chwili wogóle nie czułam jego dotyku, obróciłam się do niego i spojrzałam w jego oczy.
-Jest tak, ponieważ mam wrażenie jakbym znał cię od wieków i nie umiem się inaczej zachować. Podobasz mi się i bardzo cię lubię. Chcę cię poznać. Pozwolisz mi na to czy nie?-mówił tak pierwszy raz. Z uczuciami. Mówił z nadzieją. Nadzieją na to, że pozwolę mu poznać prawdziwą mnie. Jeszcze nikt tak do mnie nie mówił, a ja z czystej ciekawości co ta znajomość ze sobą przyniesie postanowiłam dać mu szansę.
-Pozwalam.- Kiedy to powiedziałam Niall uśmiechnął się szeroko złapał mnie pod kolanami i obrócił się do okoła. Po chwili postawił mnie, złapał za rękę i poprowadził na środek wzgórza. Po rozłożeniu wszystkiego z koszyka usiedliśmy na kocu i wzięliśmy się za jedzienie lodów truskawkowych. Rozmawialiśmy, żartowaliśmy i opowiadaliśmy sobie różne historie z naszego życia. U chłopaka było zdecydowaniu więcej do opowiadania z powodu jego bujnego życia i ciągłego podróżowania. W pewnej chwili chłopak wyjął laptopa z koszyka i włączył jakiś film. Kiedy zobaczyłam co to jest zaczęłam się śmiać.
-O mój boże, Niall będziemy oglądać Shrek'a?
-Podobno uwielbiasz tą bajkę.-uśmiechnął się.
-Tak i o mój boże, nie mogę uwierzyć zaplanowałeś to wszystko i jeszcze ten film. To takie kochane.-zaśmiałam się i cmoknęłam go w policzek.-Dziękuję Ci za to wszystko.
-Nie ma za co kochanie.-objął mnie ręką i przyciągnął do siebie. Oparłam głowę na jego ramieniu i razem zaczęliśmy oglądać film.

Po skończonym filmie zebraliśmy wszystkie rzeczy i wróciliśmy do samochodu.
-Chcesz gdzieś jeszcze pojechać?-zapytał mnie Niall.
-Jeśli masz jeszcze więcej takich miejsc.-uśmiechnęłam się do niego, a on odpowiedział mi tym samym. Odpalił samochód i ruszyliśmy. Całą drogę powrotną przegadaliśmy. Zadawaliśmy sobie nawzajem pytania i na prawdę dobrze spędzałam z nim czas. Kiedy zauważyłam, że wjeżdżamy do Londyn'u byłam lekko zdezorientowana, bo myślałam, że zabierze mnie do kolejnego pięknego miejsca. Chyba się przeliczyłam.-Zawozisz mnie już do domu?
-Nie.-odpowiedział tajemniczo.
-W takim razie gdzie..-nie mogłam dokończyć, ponieważ zauważyłam, że skręcamy na parking. Po chwili samochód stanął, a ja i Niall wysiedliśmy.-Wow, zabrałeś mnie na 02 Arena? Dlaczego?
-Chcę żebyś zobaczyła jak wygląda moje życie koncertowe. Jeśli chcesz żebyśmy wrócili to..
-Nie, ja chcę to zobaczyć. Tak naprawdę nigdy nie byłam w środku.-uśmiechnęłam sie delikatnie i ruszyłam do głównego wejścia, które z daleko zauważyłam. Poczułam jak chłopak łapie mnie za rękę i obraca w swoja stronę.
-Nie będziemy wchodzić głównym wejściem.-skierowaliśmy się na tyły areny i już po chwili wchodziliśmy do środka. Minęliśmy dużo drzwi i kiedy w końcu doszliśmy do tych właściwych Niall pchnął je i znaleźliśmy się w środku. Weszliśmy jeszcze tylko po schodach. Chłopak na chwilę zostawił mnie samą i poszedł zapalić światło kiedy wrócił obróciłam się w stronę gdzie siedzie widownia.
-Dawałeś tu koncert?
-Żeby tylko jeden.-zaśmiałam się i poczułam za sobą obecność chłopaka, po chwili Niall całował moją szyję. Odchyliłam głowę z bok żeby dać mu większy dostęp. Swoje ręcę trzymał na moich biodrach i kciukami lekko je masował. Przymknęłam oczy z powodu rozkoszy jaką dawały mi te małe rzeczy wykonywane przez niego.-Podoba ci się?-wymruczał w moją szyję.
-Mhmm.-odpowiedziałam lekko nie świadoma. Obróciłam się do niego przodem i wbiłam w jego usta. Wciąż trzymając mnie za biodra Niall przybliżył się do mnie jeszcze bardziej. Moje ręcę wylądowały na jego torsie lekko go masując. Poczułam jak zamruczał w moje usta. Całował mnie tak delikatnie, jak jeszcze nigdy. Wcześniej jego pocałunki były mocne i nie przemyślane. A teraz wkładał w nie dużo emocji. Podobało mi się to w jaki sposób dotykał moich pleców i bioder. Poczułam jego ręcę pod moją bluzką. Dotykały mój brzuch. Po chwili po prostu ją zdjął i rzucił za siebie. Nie chciałam zostać mu dłużna, więc chwilę później i jego bluzka znajdowała się za nim. Ustami zjechał na moją rzuchwe, później na szyje, a jeszcze później na dekold. Jęczałam z rozkoszy, a echo rozchodziło się po całej sali. Dotykałam i drapałam jego klatke piersiową. Po chwili jednak moje ręce znalazły się w jego włosach szarpiąc za nie. Jemu się to najwyraźniej spodobało, bo zasapał z mój dekold.
-Niall, nie tutaj, proszę.- wyszeptałam, kiedy jego dłonie chciały odpinać mój stanik. Zaprzestał swojej działalności i oparł swoje czoło o moje.
-Nikogo tu nie ma.-powiedział w moje usta, a następnie mnie z w nie pocałował.
-Wiem, ale nie dzisiaj. Po za tym jest późno i Jade może mieć już problem z utrzymaniem w tajemnicy mojego wyjścia.-chłopak pokiwał głową, ostatni raz mnie pocałował i odwrócił się po moją i jego koszulkę. Kiedy ubraliśmy swoje rzeczy. Wyszliśmy z budynku i skierowaliśmy się do samochodu. Miałam wrażenie, że jesteśmy obserwowani, ale nie wydaje mi się żeby ktoś o tej godzinie tu był. Tak bardzo się myliłam.



PRZECZYTAŁEŚ? SKOMENTUJ :)